Wszędzie widzę jednorożce | Katarzyna Sporn

9.01.2026 r. – 8.02.2026 r.
otwarcie wystawy: 9.01 (piątek), godz. 18.00 / wstęp wolny w dniu wernisażu
Galeria Sztuki Wozownia w Toruniu, ul. Rabiańska 20 / wejście od ul. Ducha św. 6

Wszędzie widzę jednorożce | Katarzyna Sporn

Kuratorka: Joanna Gwiazda

Więc jak już zobaczyliśmy się wzajemnie – rzekł Jednorożec – to
teraz, jeżeli ty uwierzysz we mnie, ja też uwierzę w ciebie. Zgoda?

Lewis Carroll

Polowanie na Jednorożca

W migoczącym świetle poranka, przystając na chwilę, wstrzymawszy oddech na kilka sekund, dało się wyczuć ruch – lekki, rączy, nieznacznie zmieniający tępo i kierunek, kluczący pośród drzew i zarośli, niczym wiatr. Nieuchwytny rozumem, był bardziej przeczuciem, dreszczem na skórze i mignięciem białego blasku gdzieś w kącie oka.
Była niewinna, cicha, wrażliwa i skromna. Gdyby wiedziała wcześniej do czego jest im potrzebna ,nigdy by się na to nie zgodziła! A jednak. Ubrała najpiękniejszą suknię koloru mokrej trawy, rozpuściła długie włosy i przepasała je dla ozdoby złotą tasiemką a blade policzki poróżowiła. Wyszła ze wszystkimi gdy było jeszcze ciemno. Kiedy dotarli na polanę, promienie słońca migotały już pomiędzy drzewami. Została sama.
Wszyscy pochowali się, by w ukryciu oczekiwać na rozwój wypadków. Usiadłszy na pniu, rozłożyła starannie fałdy sukni by przeschły i czekała, nieświadoma konsekwencji swojej obecności. Grała narzuconą rolę, szeptała starannie nie swoje słowa, wznosiła do nieba nie swoje modlitwy, trochę z trwogi, trochę z przyzwyczajenia, nie pisała jeszcze swojej historii.
Przyszedł niespodziewanie, tak jakby na Niego nigdy nie czekała. Szedł razem z promieniami zachodzącego słońca, w ich purpurze jawił się Jej niczym bestia skąpana w piekielnych płomieniach. Dopiero gdy podszedł bliżej, ujrzała Go w pełni. Był wszystkim co znała, wszystkim co mogła sobie wyobrazić i wszystkim czego nie mogła pojąć. Przyniósł ze sobą kwiaty niezapominajek i złożył w Jej dłoniach jako obietnicę pamięci. Nie mogli długo oderwać od siebie oczu szukając potwierdzenia, a odnalazłszy w nich siebie nawzajem, uwierzyli.
Ze snu zbudzili Ich myśliwi. Otoczyli całą polanę i wyrwali śpiącego z Jej objęć. Została Sama. Rozpaczała, zabrano przecież jedyne oczy, które widziały Ją, w których widziała Siebie. Nic już nie będzie takie same, – pomyślała. Pełna wstydu i niepewności otarła łzy, strząsnęła z sukni krople wieczornej rosy i poszła przed siebie, w czas. Przemierzała wieki, lata, z początku powoli, niepewnie, jednak z dnia na dzień szła szybciej, coraz mocniej stawiając stopy . Nauczyła się głośno mówić, wyrażać swoje uczucia, zaczęła pisać swoją historię. Choć doświadczała w swojej podroży szczęścia – krocząc w białej sukni z bukietem stokrotek w dłoniach i spełnienia – tuląc śpiące w Jej ramionach dziecko, to patrząc w lustro, wciąż szukała Siebie.
On. Pojmany i okaleczony dla swego cennego przymiotu, długo ronił łzy nad Utraconą Zachował jednak wiarę w Nią. Uciekając poprzez białe łąki kwiatów, powoli rodziła się w Nim nadzieja na nowy początek.
Każdego dnia pośród słonecznych łanów wzbierała w Nim radości, niesiona na błękitnych płatkach kwiatów Felicji. Czuł, że się zmienia. Gdy któregoś dnia swej wędrówki obudził się pośród złotych lilii nie był już w pełni Sobą. Choć serce wciąż wypełniał żal i tęsknota, stanął mocno na ziemi i nie oglądając się wstecz, ruszył pewnie przed siebie. Już Inny.
Ona wciąż nosi w sobie pamięć pierwszego spotkania. Cały czas przeczuwa Jego obecność. Dopatruje się Jego sylwetki w przypadkowych szczegółach, w układających się w pożądany kształt chmurach, w plamie rozlanej farby, w szumie traw słyszy Jego kroki, w promieniach słońca czuje Jego ciepło. Szuka Go w oczach innych. Czasami Widzi Go w Sobie.

Migotania, miraże, metamorfozy

Gdzieś pomiędzy snami, jednym i drugim światem. Jedną, drugą, trzecią, nieskończoną – twarzą/odbiciem, swoją/nieswoją, w lustrze, z niepokojem w sercu, tęsknotą. Próbujemy uwierzyć w Siebie.
Był wieczór. Pośród migoczących świateł ulicy przystanęła nagle i poczuła przedziwną chęć. Wyciągnęła z kieszeni dłoń i włożyła do ust palec błyszczący wężową łuską. Musiała go szybko odgryźć, by metamorfoza była udana i mogła odrodzić się Nowa. Zjadła go ze smakiem i pomyślała sobie, z jaką niecierpliwością będzie czekała, aż odrośnie nowy.
Była piękna i mądra, brała od świata wszystko co chciała. Grała swoje role, pisała swoją własną historię. Tylko dlaczego wciąż szukała potwierdzenia w oczach innych.? Nieskończenie wiele twarzy migotało w lustrze codziennie, niczym miraże przeszłych i przyszłych metamorfoz. Nikła w swoich oczach.
W migoczącym świetle poranka, pośród ciszy śpiącego jeszcze domu, usłyszała ledwo wyczuwalny ruch, miarowy i lekki, niósł ze sobą słodką woń mleka i ciepło dziecięcego oddechu.
Bywało że spoglądała w lustro ze strachem, bojąc się kogo w nim ujrzy. W pewien słoneczny dzień pełen radości dziecięcego śmiechu, kątem oka, spojrzała w oczy bestii – w zacienionym lustrze chłodnej łazienki.
Wierzyła w magię, kwiaty i zioła, wierzyła w zaklinanie poranków i wieczorne dziękczynienie. Czasem udawała się w drogę trudną, ścieżką krętą i wyboistą szła sama ze sobą, do siebie – najcenniejszego kwiatu ukrytego pośród leśnej polany.

Joanna Gwiazda

Katarzyna Sporn to artystka wizualna, której twórczość wyrasta z potrzeby opowiadania o kobiecości, cielesności i emocjach. Absolwentka Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie w 2025 roku obroniła dyplom, wcześniej studiowała kulturoznawstwo w Krakowie oraz arteterapię w Warszawie. Jej prace są intymnym zapisem doświadczeń – pełne psychologicznej głębi, balansują między introspekcją a poetyką niedopowiedzeń. Operuje malarstwem, ale chętnie sięga po tkaninę, ceramikę, rzeźbę i wideo, tworząc wielowarstwowe narracje.

W obrazach Katarzyny Sporn pojawiają się ciasne kadry, hybrydyczne postaci i gesty, które zatrzymują uwagę na tym, co kruche i ulotne. Artystka bada relacje między ciałem a pamięcią, między tym, co realne, a tym, co wyobrażone. Jej prace są sensualne, a zarazem niepokojące – pozostawiają widzowi przestrzeń do własnej interpretacji.

wróć